Donaldynka

Z Muzeum IV RP
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
FacebookTwitterWykop
Mimo manipulacji z Donaldynką prawdziwe oblicze Tusku wyszło na jaw

Donaldynka - nieudolna podróbka kultowego serialu wybitnych reżyserów i artystów ze znanego duetu Bracia Mniejsi Zjawisko biologiczne, emitowanego z olbrzymim powodzeniem na antenie telewizji publicznej od końca 2005 r., który - choć po 21.10.2007 realizowany bez Głównego Reżysera - w dalszym ciągu robi prawdziwą furorę wśród Wolaków.

Reżyserem i jedynym aktorem tego prostackiego plagiatu jest Generalny Gubernator tymczasowego rządu liberałów, który objął władzę w wyniku wielkiej manipulacji potężnego frontu, ponury przywódca Platformy Obywatelskiej, Donaldu Tusku.

Donaldynki pomyślane zostały przez finansowanych przez określone siły politruków PO jako cyniczna próba zmanipulowania Wolaków i przekonania ich do, w sposób oczywiście oczywisty z założenia fałszywej, tezy, że rząd tymczasowy jest autentyczną reprezentacją Narodu, Donaldu Tusku jest prawdziwym mężem stanu, a w dodatku, że jest on człowiekiem sympatycznym (!), a nie krwiożerczą liberalną bestią.

Choć dzięki świadomości i wyrobieniu prawdziwych patriotów, manipulacje te z góry skazane są na niepowodzenie, to jednak Dyrekcja i Grono Kustoszy Muzeum IV RP za swój święty obowiązek uznały dokumentowanie donaldynek i obnażanie zawartych w nich bezczelnych kłamstw i cynicznych manipulacji, tak charakterystycznych dla rządów zbrodniczej Platformy Obywatelskiej.

Rok 2007

Donaldynka 23.12.2007

Już pilotowy odcinek serialu obnażył prawdziwe oblicze i ukryte zamiary jego autorów i wykonawców. Szczególnym cynizmem i bezczelnością było wyemitowanie go w przeddzień Wigilii, co w założeniu zakłócić miało Wolakom świąteczny nastrój i zaburzyć ostatnie przedświąteczne przygotowania.

Przede wszystkim odcinek ten wykazał rażącą niekompetencję Donaldu Tusku i potwierdził powszechnie znaną opinię, że nie nadaje się on absolutnie do kierowania rządem, a w szczególności nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa Wolski, gdyż w najmniejszym nawet stopniu nie zdaje sobie sprawy z licznych zagrożeń, w obliczu których stoi kraj.

Tę dramatyczną dla Ojczyzny diagnozę jednoznacznie potwierdza oburzający fakt, że w swoim wystąpieniu "premier" ani razu (!) nie wspomniał o wrogach narodu, Układzie, szarej sieci, korporacjach i netłorkach, potężnym froncie, froncie obrony przestępców, oligarchach, finansistach, bogaczach, homoseksualistach, masonach, pedofilach, ekologach, szatanie, agentach bezpieki, brudnym palcu, chaotycznym antypaństwie, kręgu podejrzeń, lumpeninteligencji, wykształciuchach, określonych siłach, wrogich mediach, prasie polskojęzycznej, sowieckich agentach, WSI, szeptanej kampanii propagandowej oraz ZOMO.

Na szczęście na wysokości zadania stanęła odzyskana z rąk postkomunistów działaczy lewicy i liberałów telewizja publiczna, która w bloku reklamowym przed donaldynką zwróciła uwagę, że nieprzyjemną atmosferę po wysłuchaniu jadowitego bełkotu "premiera", najłatwiej będzie oczyścić przy pomocy preparatu AirWick (do nabycia w każdym sklepie z chemią gospodarczą), jak również zaleciła zażycie - oczywiście po zapoznaniu się z treścią ulotki lub po konsultacji z lekarzem bądź farmaceutą - VITA buer lecithin®. Specyfik ten bez wątpienia ułatwić miał widzom pamiętanie w czasie emisji o prawdziwej naturze PO i jej ponurego herszta oraz stosowanej przez Tuska i jego nikczemnych kamratów przez ostatnie dwa lata praktyce bezustannego przeszkadzania, wściekłych ataków, niebywałej destrukcji, cynicznych prób przewrotu oraz bezczelnych nadużyć semantycznych.

Podczas mającego formę wywiadu wystąpienia, Donaldu Tusku odpowiadał na z góry uzgodnione ze sprzedajnym dziennikarzem słodkie i pełne lizusostwa pytania. Odpowiadając na te "trudne" kwestie, Tusku - z nieznanych powodów ostentacyjnie tytułowany przez rozmówcę "prezesem rady ministrów" lub "premierem" - przekazał zniesmaczonym widzom następujące kłamliwe lub zmanipulowane informacje:

  1. Choinkę już kupiłem, ale będziemy ją ubierać jutro (patrzcie jaki jestem ludzki pan, ja też jak każdy szary obywatel ubieram choinkę - skądinąd doskonale wiadomo, że choinkę Tuska ubierać będą z pewnością skorumpowani funkcjonariusze BOR)
  2. W Wigilię będę jadł kapustę z grochem (AirWick może się przydać), a bigos będę jadł dopiero w pierwszy dzień Świąt (bezczelna i wyjątkowo nikczemna aluzja do choroby prezydenckiej (łac.: Diarrhoea presisentis) Lecha Kaczyńskiego)
  3. Chciałbym, żeby Wigilia była taka sama, jak w poprzednich latach, żeby nic się nie zmieniło (a więc jednak za czasów rządów Partii wszystko było OK? A gdzie obiecany cud? Gdzie druga Irlandia? Gdzie "powrót do normalności"?)
  4. Przez miesiąc odbyłem 8 podróży zagranicznych, ale czy były skuteczne okaże się za rok (a więc jednak nie było tych niebywałych sukcesów w polityce zagranicznej, o których trąbiły wrogie media)
  5. Udało się poprawić stosunki z Rosją i Niemcami (jak chodzi o stosunki, to wydymają nas jeszcze lepiej), odwołali nam embargo na mięso (sprzedaliśmy z trudem odzyskaną godność narodową oraz dwa lata poświęceń i ciężkiej pracy PiS za kilka świniaków, w efekcie czego znowu będziemy żywić największych wrogów)
  6. Warto więc kontynuować "ofensywę uśmiechu" (w istocie tylko to i status żebraczy ma do zaoferowania pan Tusku)
  7. Mimo różnicy zdań z prezydentem, doszliśmy do porozumienia (w istocie nie było żadnego porozumienia, ale rozsądny kompromis prezydenta dla dobra umęczonej Ojczyzny, którym zresztą (prezydent oczywiście) godnie przeciwstawił się brutalnemu szantażowi bezwzględnego herszta PO)
  8. Prezydent reprezentował punkt widzenia Brata, więc prezydentura nie była jak dotąd najlepsza (szczyt bezczelności i zakłamania - nie od dziś wiadomo przecież, że panowie Kaczyńscy niebraćmi, tylko Zjawiskiem biologicznym, a prezydent w sposób oczywiście oczywisty reprezentuje zawsze punkt widzenia i interes Wolski i Wolaków, których przetrwanie i powodzenie są dla niego najwyższym dobrem i jedynym motywem wszelkich, pełnych nadludzkiego poświęcenia, działań)
  9. W sumie prezydentura Lecha Kaczyńskiego nie jest jednak tak zła, jak twierdzą niektórzy (oburzające kłamstwo, że niektórzy oceniają prezydenturę negatywnie - temu podłemu nadużyciu semantycznemu zaprzeczają jednoznacznie opublikowane 23.12.2007 wyniki przeprowadzonego przez SMG/KRC badania opinii publicznej, które wykazały, że działania prezydenta negatywnie ocenia zaledwie 57,3% respondentów)
  10. Jeszcze nie wiem, kiedy pojadę do Moskwy, bo nie ma konkretnej daty (Tusk pokornie na klęczkach czeka, aż go łaskawie zaproszą, a więc znowu ustawiamy się w statusie żebraczym!)
  11. W relacjach z Rosją musimy wyjść z ciemnego zaułka, z pułapki (freudowskie odreagowanie trudnego dzieciństwa na podwórku w ciemnym zaułku koło Stoczni, jakby nie było w Gdańsku lepszych miejsc)
  12. Dialog z Rosją rozpoczął się, bo dobra atmosfera jest w interesie trzech stron (te strony to oczywiście Niemcy, Rosja i Unia Europejska - na interes Wolski nie ma już, rzecz jasna, miejsca!)
  13. Mariusz Kamiński i CBA mieszali interes państwa i Partii (jest to oczywiście oczywiste kłamstwo i sprzeczność logiczna - nie może być mowy o żadnym mieszaniu interesów, gdyż - co dla każdego jest zupełnie jasne - interes PiS jest z założenia tożsamy z interesem Wolski)
  14. Dowodem na to była wypowiedź Mariusza Kamińskiego na konferencji prasowej poświęconej aferze Beaty Sawickiej, że "Teraz wiecie, na kogo macie głosować" (typowe odwracanie kota ogonem - wypowiedź była zaprzeczeniem partyjniactwa, a wyrażała głęboką troskę o Wolskę właśnie, gdyż wszystkim zależy, aby do parlamentu dostali się jedynie ludzie o nieposzlakowanej reputacji i uczciwości, choćby tak kryształowe postaci, jak działający w ubiegłej kadencji odnowiciele)
  15. Pan Kamiński utracił więc moje zaufanie, choć z decyzjami pewnie poczekam do zakończenia prac komisji śledczej do spraw CBA (a więc decyzja już zapadła, dla zamydlenia oczu Wolakom Tusku poczeka do zakończenia żałosnego spektaklu komisji i kapturowego sądu, którego wyrok jest od dawna przesądzony)
  16. Życzyłbym wszystkim wiary, że można zmieniać życie na lepsze, a sobie wyrozumiałości i żeby najbliższy rok lub dwa przebiegały bez bijatyk politycznych (ubrał się diabeł w ornat i ogonem do mszy dzwoni! - jasne jest dla każdego, że bijatyki polityczne i oburzające ekscesy były i są w dalszym ciągu wszczynane jedynie przez Platformę Obywatelską, która cynicznie wykorzystuje je do bieżącego rutynowego zarządzania swoją koalicją, szantażowania prezydenta oraz prowokowania PiS i straszenia wszystkich Wolaków)

Rok 2008

Donaldynka 16.02.2008

Czując gwałtownie osuwający się pod nogami grunt i tak nikłego poparcia ze strony resztek cynicznie zmanipulowanych Wolaków, tak zwany premier Tusku zdecydował się na bezpośrednie zwrócenie się do kolaborującej z jego tymczasowym rządem części społeczeństwa za pośrednictwem kolejnej pogadanki.

Co charakterystyczne, jako medium kontaktu z grupą swoich zwolenników "premier" wybrał niszową i dysponującą jedynie szczątkową oglądalnością, wrogą stację telewizyjną o nazwie Polsat, której semantyczne powiązania z satanistami zostały już dawno w sposób porażający udowodnione.

Donaldynka zrealizowana została w formie wywiadu, w którym nawet rzekomo "trudne" pytania zostały precyzyjnie uzgodnione, a zadający je znani reżimowi dziennikarze - Dorota Gawryluk i Jarosław Gugała - aż ociekali słodyczą i lizusostwem.

Jak było do przewidzenia, Tusku rozpoczął wystąpienie od wściekłego ataku na przywódcę Państwa Podziemnego, Jarosława Kaczyńskiego, zaprzeczając - wbrew twardym dowodom - oczywistym obserwacjom Geniusza Mazowsza, że ma on wilcze, złe i dzikie oczy. W swoim cynizmie "premier" posunął się aż do tego, że - powołując się na niewątpliwie kłamliwe wypowiedzi swojej żony - oznajmił, iż jego oczy są wyłupiaste.

przy tej okazji Tusku wyjątkowo obrzydliwie porównał natężenie uczuć Wielkiego Brata do siebie z intensywnością uczuć swojej żony. Porównanie takie jest w oburzający sposób krzywdzące dla Jarosława Kaczyńskiego, który niejednokrotnie udowodnił, że jego uczucie do Tusku ma niespotykane natężenie.

Poza tymi brutalnymi atakami, ten nudny i nic nieznaczący seans propagandowy nie zawierał nic godnego uwagi, poza tradycyjnymi kłamstwami oraz miałkimi i ogólnikowymi konstatacjami, które omówiono poniżej:

  1. Nie jestem zadowolony z siebie, bo te 100 dni okazało się trudniejsze, niż się spodziewałem (zupełna kompromitacja, a co z obietnicami?)
  2. Mamy dobrą wolę i kompetentnych ludzi (wolę do przywrócenia III RP, a ludzi chyba kompetentnych inaczej?)
  3. Wolacy mają prawo oceniać nas negatywnie (czyżby premier zapomniał o wprowadzonej przez jego reżim cenzurze i niezliczonych tematach zastępczych, które przez wrogie media są notorycznie eksploatowane?)
  4. Boisko to co innego niż rząd (wyjątkowo epokowe odkrycie, chłe, chłe)
  5. Nie będzie żółtych kartek, tylko czerwone (wyszły na jaw postkomunistyczne lewicowe sympatie Tusku i jego tęsknoty za ZSRR i PRL)
  6. Wygraliśmy wybory, bo elektorat chciał, żebyśmy zrobili porządek z Kaczyńskimi (szczyt bezczelności i cynizmu, a poza tym próba przewrotu, która w normalnych warunkach powinna spotkać się z ze stosowną reakcją prokuratury)
  7. Ale nie będziemy się mścić, szukać odwetu i znęcać nad ministrem Ziobro i jego laptopami, choć wielu sądzi, że postępujemy z nimi zbyt łagodnie, na przykład nie usunęliśmy Kamińskiego z CBA (a nieustanna agresja, nagonka za umorzenie wirtualnego długu, wielokrotne nadużycia semantyczne dotyczące Antoniego Macierewicza, to co?)
  8. Jestem bardzo zmęczony, bo roboty było mnóstwo (a co, jaśniepanisko niezwyczajne?)
  9. Zrobimy deregulację (a więc jasna zapowiedź drapieżnego liberalizmu, z którego korzystać będą jedynie oligarchowie i bogacze. A co ze sprawiedliwością społeczną?)
  10. Nie mamy ambicji zmieniać ludzi (a kto wymienia całe legiony wybitnych specjalistów i niespotykanie nieskazitelnych moralnie ludzi obsadzonych słusznie na kluczowych stanowiskach przez Partię?)
  11. Przez dwa lata Wolakom odbierano nadzieję (nie przez dwa, a przez 16 lat, dopiero w listopadzie 2005 r. ta nadzieja została im przywrócona, a teraz, po 21.10.2007, jest ponownie brutalnie odbierana)
  12. Uznanie niepodległości Kosowa nie powinno mieć wpływu na stosunki Wolski z Rosją (no pewnie, rosyjscy mocodawcy Tuska stworzą bez wątpienia pozory jego niezależności)
  13. W sprawie tarczy antyrakietowej negocjacje trwają, a stanowisko USA ewoluuje i pewnie pomogą nam modernizować armię (ciekawe ile, w wyniku przedłużającej się obstrukcji rządu okupacyjnego, już utracililiśmy z wywalczonej przez Partię w twardych negocjacjach oferty amerykańskiej)

Donaldynka 02.05.2008

Brak miażdżących sukcesów, a właściwie brak jakichkolwiek sukcesów i ogólna niemoc ustawodawcza, pchnęły samozwańczego gubernatora okupowanej IV RP do kolejnego wystąpienia publicznego, mającego odwrócić uwagę Wolaków od lawinowo narastających symptomów niezadowolenia społeczeństwa z poczynań tymczasowego rządu okupacyjnego, jak również od wszechświatowego kryzysu żywnościowego.

Tym razem czołowa siła okupacyjna et consortes zdecydowali się popsuć Wolakom długi weekend, bezczelnie zasłaniając gołosłowne obietnice flagą narodową.

Dążąc do ukrycia do ostatniej chwili treści wystąpienia przed zdrową częścią narodu, okupanci odepchnęli pomocną dłoń Pati Koti - najbardziej doświadczonej i jedynej prawdziwie obiektywnej wolskiej dziennikarki telewizyjnej, która za namową prezesa PiS w TVP przełamała skrupuły i była gotowa do współpracy uznając, po długiej walce wewnętrznej, że dobro Narodu jest dobrem najwyższym.

Prowadzone od lat przez określone siły knowania doprowadziły do szastania publicznymi pieniędzmi, które wydano na prywatną firmę zewnętrzną, aby swobodnie manipulować ludem pod płaszczykiem, którego kusość potwierdziła sama rzeczniczka prasowa okupantów, twierdząc jakoby nie było sprawy Patrycji K..

Okazało się zresztą, że wyrwane podatnikom z gardła pieniądze na sowite opłacenie zewnętrznej firmy, której szczytowym osiągnięciem jest - nomen omen - zapoznany serial "Świat według Kiepskich", realizującej wystąpienie tymczasowego gubernatora zostały zmarnowane, a szeroko reklamowany show okazał się pod względem techniczno-realizatorskim żenującą kompromitacją, na którą złożyły się następujące oburzające elementy:

Właściwa flaga Wolski w orientacji pionowej, zaprezentowana przez prezydenta podczas orędzia z 17.03.2008
Sprofanowana flaga Wolski, czyli flaga powracającej III RP, zaprezentowana przez Tusku w "orędziu" z 02.05.2008
  1. W ramach charakterystycznej dla prywatnych spółek presji na cięcie kosztów produkcji, realizatorzy pożałowali pieniędzy na wynajęcie jakiegokolwiek pomieszczenia, w związku z czym gubernator, bądź co bądź 40-milionowego państwa, musiał przemawiać pod gołym niebem. Szkoda nawet mówić co by było, gdyby w trakcie przemówienia wystąpił opad atmosferyczny.
  2. Również finansowy podtekst spowodował, że premieru Tusku musiał przemawiać na stojąco, gdyż - poza składanymi krzesełkami reżyserskimi, zaopatrzonymi (a jakże!) w nazwiska "Panów Reżyserów" - na planie nie było nawet zwykłego taboretu, nie mówiąc już o jakimś nie do końca zdezelowanym fotelu.
  3. Realizatorzy oszczędzili również na dodatkowych środkach wyrazu, odchodząc ostentacyjnie od nowoczesnych standardów wystąpień multimedialnych, wyznaczonych przez samego prezydenta w Jego porażającym artystycznie orędziu z 17.03.2008. Przemówieniu Tusku nie towarzyszyła więc dyskretnie śpiewana w tle "Międzynarodówka", a nawet stanowiący manifest ideowy PO, ponadczasowy przebój "Ich Troje" (Niemcy, Rosja, Unia Europejska) - "Keine Grenzen". Co więcej, realizatorów nie było nawet stać na zilustrowanie przemowy zdjęciami dokumentującymi na przykład bombardowanie Warszawy w 1939 roku, czy choćby zaprezentowanie geja trzymającego się za rękę z lesbijką.
  4. Kompletną ignorancją i brakiem profesjonalizmu realizatorzy wykazali się eksponując na planie flagę narodową III RP zamiast oficjalnej flagi Wolski. Fakt ten był szczególnie bolesny w dniu Święta Flagi Narodowej, a ponadto był bezczelnym policzkiem wymierzonym w prezydenta, który niejednokrotnie demonstrował prawidłowy sposób użycia flagi Wolski, zarówno w orientacji poziomej, jak i pionowej. Nie jest skądinąd wykluczone, że incydent z flagą nie był wynikiem prostej niekompetencji producentów, a celowym manewrem gubernatoru Tusku, mającym symbolizować powrót pod jego rządami do III RP.

Kolejny festiwal obietnic bez pokrycia

  1. Najłatwiej nabrać dzieci i starców, dlatego tymczasowy gubernator cynicznie oświadczył:
  2. Szef rządu poinformował też, że rząd przygotowując program prywatyzacji przewidział utworzenie rezerwy emerytalnej, która zagwarantuje "godziwe emerytury". Przypomniał, że w Sejmie jest już ustawa zwalniająca emerytów i rencistów z obowiązku płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego.
  3. Odnosząc się do najmłodszego pokolenia Tusku zadeklarował, że jego ambicją jest, aby polska młodzież miała takie same szanse rozwoju, jak młodzież w najbardziej rozwiniętych krajach Europy.
  4. Chleba i igrzysk - oto prawdziwa dewiza generałimperatora:
  5. Wódz okupantów zapowiedział też stworzenie programu rzekomej walki z przemocą wobec dzieci. Jednakże dopiero przed tygodniem generałimperator zlecił ministerstwu pracy przygotowanie raportu w tej sprawie.
  6. Donaldu Tusku demagogicznie zaznaczył, że prowadzi już z ministrami prace nad budżetem na 2009 rok.
  7. Główny manipulator zapowiedział także powołanie zespołu, który opracuje program "Dostęp do komputera dla każdego dziecka". Nie powiedział, że program ten ma służyć demoralizacji i ubezwłasnowolnieniu młodego pokolenia, które to zagrożenie wskazał 06.03.2008 wyraźnie Ojciec Narodu. Jak lizusowsko podkreślił, nad rozwojem umysłowym młodych Polaków czuwają wolscy nauczyciele i "z dumą możemy powiedzieć, że wywiązują się z tego zadania wspaniale". Zwrócił także uwagę na fakt, że wolscy uczniowie na tle swoich rówieśników z innych krajów "wypadają zazwyczaj rewelacyjnie". Jednak - jak matacząc dodał:
  8. Premier zapowiedział też, po raz kolejny, że jeszcze w tym roku zostanie zbudowanych pierwsze kilkaset boisk w ramach programu "Boisko w każdej gminie".

1)  Wypowiedź bezczelnie ocenzurowana przez portal www.gazeta.pl celem ukrycia faktu, do którego generałimperator przyznał się w tym miejscu mimowolnie, mówiąc, że wie coś o tym, ergo jego potomstwo jest klinicznym przypadkiem internauty.

Demagogia historyczno-propagandowa

Resztę jakże cennego czasu Wolaków Tusk ukradł, wzorując się na sukcesach goebbelsowskiej propagandy, bez opamiętania szermując chwytliwymi i populistycznymi hasłami bez pokrycia. Podkreślił, że w naszym kalendarzu pierwsze dni maja to "czas radości i dumy".

O rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja Donaldu Tusku mówił, że to dzień, kiedy "będzie nas wszystkich, bez względu na podziały partyjne, rozpierać duma z naszej historii, z osiągnięć państwa i tradycji prawodawstwa".

Przypominając, że minęła czwarta rocznica wejścia Polski do UE, Tusk zadeklarował, że jego rządowi '"tak jak autorom Konstytucji 3 Maja nie zabraknie odwagi ani nowoczesności myślenia, abyśmy w nowej Europie znaleźli się wśród liderów i wyznaczali kierunki jej rozwoju".

Merytoryczna ocena propagandy obietnic

W opinii posła PiS:

Zdaniem posła widać też "pustkę rządu" po pół roku i widać, że sięga do programów zapoczątkowanych przez poprzedników.

Według niego, premier Tusk przywołał programy odnoszące się do młodego pokolenia i aktywizacji zawodowej osób po 50. roku życia, a - jak powiedział Kowal:

Mówiąc o technicznej stronie wystąpienia premiera, Kowal zwrócił uwagę, że było to "pierwsze tego typu orędzie Tuska i widać było dużo tremy. Niczym szczególnym się nie wyróżniało" - powiedział poseł PiS.

Niespotykanie słuszne opinie Wybitnych Wolaków o "orędziu"

  1. "Orędzie nie powinno być wykorzystywane do ogłaszania programu partyjnego na dzień przed ważnym świętem państwowym. [...] Działania Tuska świadczą o chęci zdobywania poparcia społecznego, a nie rzeczywistą chęcią naprawy sytuacji w kraju" - wybitny intelektualista i poseł Partii Joachim Brudziński, dla portalu wiadomości24.pl (02.05.2008, 12 godzin przed wygłoszeniem orędzia)
  2. "Platforma jest jak Titanic. Cały czas orkiestra jeszcze gra, ale góry lodowejuż widoczne. Niebawem PO posmakuje słonej wody oceanu. [...] Im dalej w las, tym lepiej widać, że król jest nagi" - Jacek Kurski w magazynie "24 godziny" na antenie TVN 24 (02.05.2008)
  3. "Nudnych rzeczy i nudnych ludzi nie oglądam" - Zbigniew Ziobro dla portalu dziennik.pl (02.05.2008)
  4. "To było wyreżyserowane wystąpienie. To nie było naturalne, na zasadzie, że gdzieś przyłapali premiera chodzącego po parku i zapytali się" - wybitny poseł Partii Paweł Poncyljusz, w programie "Ranni Politycy" na antenie TOK FM (03.05.2008)
  5. "Orędzie było miłe i sympatyczne, ale w Polsce żyje się trudniej, ceny cały czas rosną, a premier zajmuje się PR-em. Trzeba się zająć pracą, a efekty pracy to grubsze portfele, niższe ceny" - wybitny umysł IV RP Krzysztof Putra w audycji "Kawa na ławę" na antenie TVN 24 (04.05.2008)
  6. "Dzisiaj realnym problemem Polski jest dramatyczny wzrost kosztów utrzymania, a premier Donald Tusk przez siedem minut opowiada nam w orędziu bajeczki [...] Pan premier wyglądał bardzo ładnie. Był dobrze wykadrowany, ale stał na zbyt wyprostowanych nogach" - Jacek Kurski na antenie TVN 24 (04.05.2008)
  7. "Myślę, że [orędzie] było kolejnym krokiem PR-u, wazeliny i lukru, który w oczywisty sposób ignoruje realne problemy Polaków. [...] Jeszcze muzyczka na tym stateczku pięknie przygrywa, jeszcze jest milutko, a zderzenie z górą lodową - czyli realnymi problemami Polaków - już wkrótce. Smak zimnej, słonej wody niedługo da się poznać Donaldowi Tuskowi" - Jacek Kurski w rozmowie z Konradem Piaseckim w "Kontrwywiadzie" RMF FM (05.05.2008)

Donaldynka 19.08.2008, której nie było

Do emisji kolejnego odcinka żenującego serialu miało dojść 19.08.2008. Według mętnych zapowiedzi rządzącej kamaryli miał on być poświęcone sprawom tarczy antyrakietowej i rzekomego sukcesu Donaldu Tusku i Radku Sikorsku w jej instalacji w Polsce. Jednak przed wątpliwą przyjemnością oglądania ponurego oblicza łże-premiera uchronił widzów sam Prezydent, śmiało zapowiadając własne orędzie na ten sam wieczór.

Kierownictwo TVP w poczuciu PiSjanistycznych zasad zdecydowało wyemitować oba wystąpienia - jak zaznaczyła rzeczniczka TVP Aneta Wrona - "w oczywistym porządku konstytucyjnym", czyli najpierw orędzie Prezydenta, a dopiero potem antypolskie i liberalne rojenia Donalda. Ten ostatni, przytłoczony potęgą przekazu i tradycją dotychczasowych orędzi Głowy Państwa, przewidując niechybną porażkę artystyczną w konfrontacji z jak zwykle wybitnym mówcą, zrezygnował z występu:

Donaldynka 16.11.2008

Praktycznie realizując antywolski program podporządkowywania doraźnym celom politycznym wolnych, z trudem odpolitycznionych przez najlepszy w dziejach Wolski gabinet Jarosława Kaczyńskiego mediów, Gubernator Tymczasowego Rządu Okupacyjnego Donaldu Tusku, w drodze haniebnego szantażu, wymógł na Telewizji Publicznej przeprowadzenie z nim wywiadu z okazji smutnej pierwszej rocznicy objęcia władzy.

Zarząd Telewizji Publicznej, chcąc - dla ratowania resztek niezależności - uniknąć tragicznego losu prezesów Polskiego Radia, panów Krzysztofa Czabańskiego oraz Jerzego Targalskiego, którzy w cynicznym akcie zemsty za odmowę wywiadu zostali w dniu 14.11.2008 bezczelnie zawieszeni, zmuszony był zgodzić się na ten bezprzykładny atak na apolityczność jednego z ostatnich bastionów sił wolności i postępu, jakim bez wątpienia pozostaje w mrocznych czasach liberalnej okupacji TVP.

W efekcie szantażu, samozwańczy premier Wolski Donaldu Tusku wystąpił w najlepszym czasie antenowym TVP, który dotychczas w zasadzie zarezerwowany był jedynie dla największych żyjących Wolaków, jakimi bez wątpienia są Jarosław Kaczyński oraz jego bezpośredni podwładny - Lech Kaczyński.

Wywiad przeprowadzony został w ściśle kontrolowanych okolicznościach, a zadawane (szczególnie przez znaną ze swoich wrogich sympatii pania redaktor Hannę Lis) wcześniej uzgodnione pytania aż ociekały wazeliną.

W wystąpieniu Gubernatoru Tusku nie powiedział oczywiście nic nowego, oprócz ponawiania niekończących się obietnic oraz sączenia jadu i nienawiści pod adresem Bracia Mniejsi Zjawiska biologicznego. W szczególności przekazał obywatelom następujące "rewelacje" i cyniczne kłamstwa:

Uporczywie powtarzając powszechnie znane kłamstwa i gładkie slogany pijarowe oraz żenujące informacje o pijaństwie i narkomanii ministrów i jego samego, Donald Tusk bez wątpienia zanudziłby wszystkich widzów, gdyby Hanna Lis, w trosce o oglądalność, od której - jak powszechnie wiadomo - uzależnione jest jej wynagrodzenie, już po 12 minutach nie poczuła się zmuszona przerwać żenujący potok pustosłowia samozwańczego Gubernatoru Tusku, ostrzegając go jednocześnie, że za chwilę - wraz z całym rządem i Platformą Obywatelską - wypadnie z zakrętu historii.

Rok 2009

Donaldynek nie stwierdzono, ponieważ leniwy Donek był tak zajęty pijarem, że nawet mu się nie chciało kontaktować z narodem, a poza wszystkim pewnie nie miał odwagi spojrzeć Wolakom w oczy. Wolał grać w piłkę.

Patrz też

Linki zewnętrzne