Antoni Macierewicz

Z Muzeum IV RP
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
FacebookTwitterWykop
Czujny wzrok Antka Policmajstra demaskuje każdego agenta

Antoni Macierewicz vel Wariat o łagodnym uśmiechu (niem.: Polizeimeister, ang.: Tony Terminator, am.: Beautiful Mind, hiszp.: Ernesto "Che" Guevara 2) - najnormalniejszy polityk Wolski, minister likwidator WSI, nieformalny generał armii antyukładowej, awansowany za zasługi na polu walki z III RP 25.09.2010 do rangi "Instytucji".

Naczelny Patrzidiota Patriota Roku 2016, uhonorowany jedynie słusznie jemu należącą się Nagrodą im. Kazimierza Odnowiciela. Uzasadnienie:

Wybitnie honorowy Ambasador Polskiej Gospodarki, który to tytuł otrzymał podczas XVII Zlotu Niepodległościowego w Łowczówku Ta ważna dla ministra nagroda została przekazana na jego ręce w równie ważnym miejscu - w Łowczówku, gdzie przelewano krew za niepodległość wtedy i dziś[2].(09.11.2016)

Laureat głównego wyróżnienia Towarzystwa Patriotycznego - fundacja Jana Pietrzaka - nagrody "Żeby Polska była Polską" uhonorowany za (05.11.2017):

Życiorys

Antek Policmajster wyprowadza kolejny cios w stronę Układu
Antoni pis Laden
Umiejętność prowadzenia rozmów w sposób uniemożliwiający podsłuchiwanie dowodzi kompetencji i nieprzeciętnych umiejętności Antka Policmajstra
Antek Policmajster przedstawia porażający dowód

Absolwent Wydziału Historycznego Sowieckiego Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizacja teczkoznawstwo. Podobnie jak Adam Michnik, Jacek Kuroń i Karol Modzelewski pisał listy do partii, ale nikt go dziwnym trafem za to nie posadził. Zazdrość o nieotrzymanie miejsca w sowieckim więzieniu była zapewne przyczyną konfliktu z Michnikiem, co bardzo poprawiło notowania Pana Antoniego na giełdzie bojowników o IV RP.

Dalsza droga życiowa Pana Antoniego w latach siedemdziesiątych upłynęła pod znakiem fascynacji castryzmem, a w szczególności jego radykalną odmianą reprezentowaną przez Ernesto Che Guevarę. Wpływ ideologii tego argentyńskiego bojownika rewolucji kubańskiej jest obecny do dziś w poglądach Antoniego Macierewicza. W szczególności czytelny jest pogląd, że rewolucja nie może dokonać się bez zniszczenia istniejącej tkanki Układu. Końcowym celem rewolucji jest zbudowanie "Nowego Człowieka" - w tym wypadku moherowego.

W III RP działacz Związku Chorych z Nienawiści (ZChN), z ramienia którego to został ministrem spraw wewnętrznych UBekistanu. Wtedy też przeprowadził pierwszą próbę rozbicia Układu, odbezpieczając teczkę masowego rażenia w postaci "Listy Macierewicza". Niestety Pan Antoni nie zauważył, że na liście znaleźli się jego koledzy, a rząd jest mniejszościowy. Rząd został odwołany, a koledzy się obrazili. Tak oto Pan Antoni dokonał pierwszego ćwiczebnego zamachu na rząd - w tym wypadku wybrał swój własny.

Później wielokrotnie próbował atakować Układ, tworząc niezliczone skrajnie prawicowe partyjki kanapowe oraz zaliczając nieudany romans z LPR. Jego wysiłki w służbie tej szczytnej idei zostały wynagrodzone - zwrócił na siebie uwagę samego Ojca Dyrektora i uzyskał jego poparcie. Posiadając takiego patrona A.M. nie musiał długo czekać by przygarnął go Jarosław Kaczyński, dając fuchę likwidatora WSI. Pan Antoni miał także utworzyć nowy kontrwywiad wojskowy, ale ktoś zapomniał mu o tym powiedzieć.

Udział w budowie IV RP

Antoni Macierewicz jako szanujący się teczkoznawca, zaczął od grzebania w teczkach i szukania agentów. Zdarzyło się jednak, że w natłoku pracy zgubił kilka teczek, które solidarnie znalazła "Gazeta Polska" i umieszczając anonse na pierwszej stronie, informowała o odzyskaniu znalezisk.

20 sierpnia 2006 r. Pan Antoni wyprowadza ostateczne uderzenie w Układ za pomocą skrótu myślowego, odnajdując sowieckich agentów wśród byłych szefów MSZ. Na tę okoliczność Pan Antoni otrzymał dyplom, w postaci upomnienia od Radka Sikorskiego, za ogromne zasługi w budowie IV RP.

24 kwietnia 2007 wrogie media, w postaci tygodnika "Polityka", dokonały wściekłego ataku, oskarżając niesłusznie Pana Antoniego o pełnienie funkcji prezesa i posiadanie blisko 28% udziałów w założonej przez siebie w 1995 r. spółce Dziedzictwo Polskie, wydawcy narodowo-katolickiego pisma "Głos". Ustawa antykorupcyjna zabrania osobom pełniącym kierownicze stanowiska państwowe zasiadania we władzach spółek, jak również posiadania więcej niż 10% ich udziałów. Za jej złamanie grozi dymisja. "Polityka" zaznacza, że Macierewicz podobno zrezygnował latem ubiegłego roku z funkcji we władzach spółki i ma już tylko 10% jej udziałów. Tygodnikowi nie udało się jednak, mimo wielokrotnych próśb, uzyskać aktu notarialnego potwierdzającego dokonanie sprzedaży części udziałów przez Macierewicza.

Autor przebojów pt. "Lista", "Raport" oraz "Raport II" (w produkcji) przyznaje jednak, że w typowaniu agentów spośród polityków i osób życia publicznego mogły nastąpić pewne drobne nieścisłości. Mimo, że wina takiego obywatela jest niezbita i zasługuje on na bliskie spotkania z wymiarem sprawiedliwości, powszechne potępienie, utratę pracy i wykluczenie ze społeczeństwa - mogło się mianowicie zdarzyć, że osoba wymieniona z nazwiska w tej powieści sensacyjnej wcale nie była agentem.

Supertropiciel na stanowisku szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego przyznał tym samym, że nie weryfikował części informacji, które zostały zamieszczone w raporcie o działalności Wojskowych Służb Informacyjnych. Przypuszczalnie nieporozumienie to mogło być spowodowane manipulacjami wszechobecnego Układu, którego agenci w ten sposób bronili się przed ujawnieniem w raporcie. [3]

Jednak o skuteczności działania pana Antoniego może świadczyć fakt, że złożył aż 208 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w samym WSI. Macierewicz zapowiada, że będzie ich dużo więcej, a dotyczą wydawania certyfikatów bezpieczeństwa (pozwalających na dostęp do informacji niejawnych) niewłaściwym osobom. Kogo jak kogo, ale potencjalnego agenta pan Antoni wyczuje nawet po ciemku, w czasie snu, przez ścianę, w sąsiednim budynku i podczas zamieci.

Ponieważ podczas ze wszechmiar słusznego procesu likwidacji siedliska agentów, jakim były WSI, rzekomo doszło do pewnych nieprawidłowości (zaginięcie części dokumentacji finansowej), opozycja i określone siły sugerowały, że Naczelny Likwidator może mieć z tym jakiś związek. Nowy, słuszny obecnie wywiad wojskowy nie otrzymał całego archiwum WSI od likwidatora tych służb Antoniego Macierewicza. Chodzi nie tylko o dokumentację z czasów PRL i lat 90., ale też o ostatnie działania WSI, m.in. w Iraku, Afganistanie czy Libanie.

Aby odeprzeć ten bezprzykładny atak, 07.07.2007 poinformowano, że Najwyższa Izba Kontroli zbada sprawę likwidacji WSI, co definitywnie wyjaśni chwalebną rolę pana Antoniego w tym wiekopomnym dziele. Zwykły zbieg okoliczności spowodował, że dzień wcześniej prezesem NIK został Jacek Jezierski - kandydat PiS.[6] Po odzyskaniu tego urzędu z łap komuchów, wszelkie wątpliwości w funkcjonowaniu rozmaitych urzędów państwowych będzie można wreszcie - w sposób rzetelny, skuteczny i bezstronny - skontrolować, a winnych przykładnie ukarać.

Po wszystkich wyżej wymienionych kompleksowych działaniach, w granicach Wolski panu Antoniemu pozostało już niewiele do zrobienia, w związku z czym zdecydował się rozszerzyć swój zakres zainteresowań na cały świat. Na efekty twórczości nie trzeba było długo czekać. Po wzięciu pod lupę afgańskich mudżahedinów Tony Terminator błyskawicznie zdemaskował ich jako sowieckich agentów pozostających pod kontrolą Moskwy. Udowodnił tym samym, że wolski model lustracji ma zastosowanie uniwersalne i może stanowić jeden z głównych towarów eksportowych naszego kraju. Pan Antoni nie dał się nabrać na zaplanowaną przez KGB pomysłową akcję mającą na celu uwiarygodnienie mudżahedinów (tzw. radziecka interwencja w Afganistanie [7] - 10-letnia kampania i 15 do 30 tys. zabitych żołnierzy ZSRR). Ze wszech miar godnym podkreślenia jest fakt, że ten samotny geniusz bez trudu postawił trafną diagnozę tam, gdzie zawiodło CIA oraz wszystkie ośrodki badań stosunków międzynarodowych, które dały się nabrać na tę maskaradę. Swoje ustalenia pan Antoni przekazał na piśmie swojemu ówczesnemu zwierzchnikowi Radkowi Sikorskiemu, który na skutek odczuwanej zazdrości, że sam na to nie wpadł, zaczął w podstępny i niehonorowy sposób dyskredytować osiągnięcia swojego podwładnego.

Pan Antoni został odwołany przez ministra obrony narodowej Bogdana Klicha w dniu 17.11.2007 roku. Była to pierwsza decyzja nowego ministra, co jest jednoznacznym dowodem wściekłości Platformy Obywatelskiej i traumy powyborczej z 2005 roku. W celu głębszego poniżenia najlepszego z najlepszych tropicieli agentów dymisja została wręczona przez żandarmerię wojskową [8][9]. Niektórzy z kandydatów na agentów zastanawiali się - i zapewne nadal się zastanawiają - dlaczego nie przez pielęgniarzy.

Ekspresowe szkolenie szpiegów w IV RP

W Służbie Kontrwywiadu Wojskowego kierowanej przez Antoniego Macierewicza zaledwie 17 dni - zaliczano kwartał szkolenia rodem z III RP w jeden dzień - trwał kurs na pierwszy stopień oficerski, wynika z tajnego raportu, do którego dotarł "Dziennik".

Dokument o stanie wojskowego kontrwywiadu po Macierewiczu przygotował nowy szef SKW płk Grzegorz Reszka. Opis tego, co się działo w tej służbie, przypomina groteskę, pisze "Dziennik". Standardowo szkolenie oficera służb wojskowych powinno trwać od roku do półtora. Wcześniej powinien on przejść trzyletnią służbę przygotowawczą. Ale jak wynika z raportu płk Reszki, po zwolnieniu żołnierzy WSI ekipa Macierewicza potrzebowała nowych ludzi, przyjmowała więc cywilów i błyskawicznie ich szkoliła.

Kadr do nowych służb szukano m.in. wśród policjantów i byłych funkcjonariuszy UOP, ale także zaprzyjaźnionych... harcerzy i dziennikarzy. Według raportu, służbę przygotowawczą dla oficerów skrócono z trzech lat do jednego miesiąca. Przez 17 dni chodzili na kurs i dostawali pierwszy stopień oficerski.

24.04.2008 sejmowa komisja do spraw służb specjalnych badała, ile trwały kursy, po których można było awansować na oficera i doszła do następującego wniosku:

Jeszcze łatwiej było zostać podoficerem. Do egzaminu na pierwszy stopień podoficerski podchodzili ludzie bez żadnych szkoleń. A zdawał każdy, wystarczyło przejść test sprawnościowy i zaliczyć strzelanie. Nie było jednak ważne, czy ktoś ma dobrą kondycję ani czy do tarczy trafił, czy nie, bo decydująca była rozmowa kwalifikacyjna. Poziom nauczania był tak niski, że zaliczenia kursów, i to na ocenę bardzo dobrą, dostawali wszyscy, nawet ci, którzy w nich nie brali udziału.

O ile z likwidacją WSI poszło Macierewiczowi szybko, o tyle z budową nowych służb już tak nie było. Do dziś zaledwie 400 żołnierzy z 2 tys. tych, którzy się jej poddali, przeszło weryfikację. Za granicą służą ludzie bez wymaganych dokumentów. W kraju brakuje fachowców.

Ekspresowe szkolenie - ekspresowe awanse dla wiernych sprawie Partii

W BOR awansowano ludzi przyjętych do służby w czasach PiS.

ABW też nie ominęło zjawisko szybkich awansów na pierwszy stopień oficerski (podporucznika). Objęły one 20 osób, w większości z najbliższego otoczenia szefa Agencji Bogdana Święczkowskiego. Oficerami zostawali po kursach, które formalnie trwały 30 dni, ale biorący w nich udział nie musieli uczestniczyć w zajęciach. Najszybszy awans zaliczył b. wiceszef Agencji, katowicki prokurator Grzegorz Ocieczek. Do ABW w 2006 r. przyszedł jako szeregowiec. Agencję opuścił w 2007 r. w stopniu pułkownika.

Po przyspieszonych kursach w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego Antoniego Macierewicza awansowano ok. 50 osób. Oficerami zostawali dziennikarze prawicowych gazet, harcerze i strażnicy leśni.

Były premier i Wódz Naczelny Zjednoczonych Sił Specjalnych tak tłumaczył się z tych superszybkich szkoleń:

Komentarz anonimowego wykształciucha:

Uczciwe doniesienia do prokuratury

"Dziennik": Prokuratura wojskowa umorzyła już ponad połowę spraw, które w zeszłym roku skierował do niej Antoni Macierewicz, ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Komisji Weryfikacyjnej WSI. Większość umorzonych wniosków dotyczy wadliwego wydawania certyfikatów bezpieczeństwa, które uprawniają do zapoznawania się z tajnymi informacjami.

Macierewicz wystosował do prokuratury aż 270 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Żadne nie skończyło się postawieniem komukolwiek zarzutów. Z każdym tygodniem przybywa jednak śledztw umorzonych – jak dotąd (stan na dzień 18 lutego 2008 r.) dotyczy to 144 przypadków. Macierewicz nie kryje oburzenia.

Zdrada tajemnicy państwowej na rzecz podmiotu zagranicznego

Jako gość Salonu Politycznego "Trójki" w dniu 19.02.2008 Macierewicz zapowiedział złożenie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pułkownika Grzegorza Reszkę. Według Macierewicza doszło do:

Oszczercze doniesienie do prokuratury szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego restaurowanej III RP

Kalendarium wydarzeń

29 stycznia 2008 r. - zawiadomienie złożył szef SKW gen. Grzegorz Reszka. Prokuratura potwierdza, że je otrzymała. Zawiadomienie, wraz z kilkuset stronami zeznań świadków - funkcjonariuszy - dotyczy popełnienia przestępstwa przez trzy osoby: byłą szefową biura ewidencji i archiwum (bezpośrednia podwładna b. szefa SKW Antoniego Macierewicza) oraz przez jej zastępcę i naczelnika biura. Kontrola w SKW ujawniła, że dopuścili się oni nielegalnego kopiowania ściśle tajnych dokumentów ewidencji operacyjnej, czyli spisu spraw operacyjnych, ich kryptonimów oraz listy osób, które ze służbami współpracują. SKW ma swoich ludzi np. w sektorze energetycznym i zbrojeniowym, w cywilnych instytutach naukowych, które pracują dla wojska. SKW korzysta też z informacji od cudzoziemców w rejonach stacjonowania naszego wojska, by zapewnić mu bezpieczeństwo.

Bezprawne kopiowanie tajemnic SKW rozpoczęło się we wrześniu - czyli tuż przed wyborami - i trwało po zwycięstwie Platformy do listopada 2007 r. Antoni Macierewicz kierował wtedy SKW, a do 10 listopada - także komisją weryfikacyjną rozwiązanych WSI. Potem na szefa komisji prezydent Lech Kaczyński powołał swego doradcę Jana Olszewskiego. Kontrolerzy SKW ustalili, że:

  1. między wrześniem a październikiem ktoś bez uprawnień i nieformalnie sprawdzał w tajnej kancelarii materiały operacyjne dotyczące konkretnych osób;
  2. między październikiem a listopadem ewidencję operacyjną skopiowano na twarde dyski, ale niezarejestrowane;
  3. do grudnia wynoszono poza tajną kancelarię teczki operacyjne.

Aleksander Szczygło, b. szef MON w rządzie Wielkiego Stratega, ucina:

O tym, że w SKW i w komisji weryfikacyjnej WSI kopiowano twarde dyski, obecny szef MON Bogdan Klich usłyszał od funkcjonariuszy 16 listopada, kilka godzin po swej nominacji. Zażądał wyjaśnień od ówczesnego p.o. szefa SKW płk Andrzeja Kowalskiego (prawa ręka Macierewicza). Kowalski odpisał ministrowi tylko, że twarde dyski "nie były kopiowane między 13 a 17 listopada". Macierewicz twierdził, że w ogóle nie mogło do tego dojść, bo komputery są zabezpieczone przed nieuprawnionym kopiowaniem. Właśnie między 13 a 17 listopada, czyli tuż przed zaprzysiężeniem nowego rządu, Olszewski kazał przenieść komisję weryfikacyjną z siedziby SKW do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Tłumaczył, że w SKW "nie mógłby ponosić pełnej odpowiedzialności za prace komisji". Niezależnie od tego, gdzie komisja urzęduje, nadal podlega szefowi SKW. Mimo to Olszewski odmówił gen. Reszce wpuszczenia kontroli do siedziby komisji. Szef SKW chciał sprawdzić, jak dokumenty się przechowuje i czy nie były kopiowane. Reszka zawiadomił Prokuraturę Okręgową w Warszawie, że Olszewski "nadużywa swojej funkcji". Na wszystkie nasze szczegółowe pytania o kopiowanie i wynoszenie danych operacyjnych SKW Antoni Macierewicz odpowiadał jednym zdaniem:

Oszczercze doniesienie amabasadora USA w Wolsce

Wściekły atak reżimowej prokuratury

Na początku grudnia 2011 prokuratura apelacyjna w Warszawie przesłała do Prokuratora Generalnego wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego Antoniemu "Instytucji" Macierewiczowi, w którym bezpodstawnie zarzuca byłemu likwidatorowi WSI rzekome niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień. Za ujawnienie tajemnicy państwowej, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy grozi horrendalna kara do 8 lat więzienia.

Wściekły atak Rosjan maskujący przejęcie egipskich Mistrali za dolara

20.10.2016 najlepszy w dziejach Wolski minister obrony w najlepszym w dziejach Wolski megamocnym rządzie Naszego Umiłowanego Przywódcy, Nowego Zbawiciela Wolski, Obrońcy Europy przed islamem, Wielkiego Higienisty, niezłomnego i charyzmatycznego, przypadkowo niedointernowanego, Cudownie Ocalonego Prezesa-Premiera-prawie Prezydenta Jarosława (węg.: Jarosláth) Chwilowo-Odmienionego-Kaczyńskiego, przekazuje Narodowi w wystąpieniu sejmowym wstrząsającą wiadomość, że dwa francuskie okręty desantowe typu Mistral, które rzekomo w 2015 roku zostały rzekomo sprzedane przez Francję rzekomo Egiptowi, faktycznie zostały właśnie przekazane znienawidzonej Rosji za jednego dolara, i to amerykańskiego! Obnażenie tej haniebnej prowokacji jest niewątpliwie miażdżącym sukcesem wyjątkowo przenikliwego ministra osobiście, ale też porażającym dowodem niespotykanych kompetencji młodych fachowców z odnowionego w procesach dobrej zmiany wolskiego wywiadu, jak też wspaniałym osiągnięciem całego Biało-Czerwonego Obozu, gdyż w efekcie misternej kombinacji operacyjnej KGB, transakcja ta została na tyle bezczelnie zakamuflowana, że po przekazaniu Rosji okręty powróciły do Egiptu i dla niepoznaki stacjonują w porcie w Aleksandrii, a jeden z nich, któremu dla kolejnej niepoznaki cynicznie zmieniono nazwę z "Władywostok" na "Abdel Nasser", na przełomie września i października brał nawet udział (i to dla jeszcze jednej niepoznaki pod egipską banderą!), w manewrach na Morzu Śródziemnym pod kryptonimem "Cleopatra" (wol.: Kleopatra)!:

Jak należało się tego spodziewać Rosja nie tylko kategorycznie zaprzeczyła oczywiście oczywistym faktom hipotetycznym, ale natychmiast zaatakowała swego najgłupszego najgroźniejszego przeciwnika:

O podwyższeniu wydatków na armię do 2% PKB przez megamocny rząd, którego dokonał Sejm poprzedniej kadencji na wniosek prezydenta Bronisława Komorowskiego

Patrz też

Linki zewnętrzne